sobota, 4 lutego 2012

Historie prawdziwe :)


1.Ostatnie zajęcia przed Bożym Narodzeniem. Facet wchodzi do sali i na wstępie:
- Proszę wyjąć kartki i długopisy. (Gość nigdy nie robił niezapowiedzianych kartkówek) Na sali jęk i marudzenie, że "Psorze, to ostatnie zajęcia, itp...".
- CISZA!!! (Zawsze był spokojny i miły - wszyscy w coraz większym szoku.)
- Proszę schować książki i zeszyty. Jęk... (Zawsze mogły być na ławce!!!)
- Grupa pierwsza, grupa druga. JĘĘĘK. (Nigdy nie robił podziału na grupy.) Wszyscy mogiła, załamani, dziękujemy w duchu gościowi za "prezencik" na święta...
Gość zaczyna dyktować pytania:
- Grupa pierwsza rysuje Mikołaja, grupa druga choinkę



2.Niedawno na zajęciach z dzieciakami pewien Zbyszek uświadomił mi po raz kolejny, że jak masz coś do powiedzenia, to nie mów tego przy dziecku.
Zbyszek: Proszę pani? A czemu pani nie chodzi do tamtej grupy na końcu korytarza? (Chodziło mu o dzieci niepełnosprawne.)
Ja: Bo nie mam takich kwalifikacji
Zbyszek: A co to znaczy?
Ja: No mogłabym na przykład nie odpowiedziec na wszystkie ich pytania... Nie mam takiej wiedzi (powiedziałam najprościej jak umiałam i chyba zrobiłam przy tym jakąś smutniejszą minę)
Zbyszek: Pani się nie przejmuje, po co pani ta wiedza... mój tata mówi, że z takimi cyckami to sobie pani poradzi w życiu...






Pozdrawiam autorów :) :*

2 komentarze:

  1. Czytając ten blog po prostu ciągle mam w głowie jedną myśl- że słowa "Don't worry, be happy"! Są prawdą :D
    xD

    OdpowiedzUsuń